fbpx

Landovsky – Granie i Tekstowanie odc. IX

Death Stranding to naprawdę wyjątkowa gra. W coś takiego nigdy nie grałem i nigdy nie pomyślałbym, że taka formuła na rozgrywkę może być wciągająca. A jednak – wciąga jak bagno, nie chce wypuścić i aktywnie wywołuje syndrom “jeszcze czegoś do zrobienia zanim skończę”.

Nie będzie to jeszcze taka pełnoprawna opinia na temat gry, bo jeszcze sporo przede mną – grałem już łącznie około doby, a jednak wciąż pojawiają się nowe elementy, wpływające na rozgrywkę. Fabuły też nie uszczknąłem tak naprawdę wiele. Opowiem wam jednak jedną małą historyjkę, którą przeżyłem w grze.

W jej kontekście, ważne będzie, abyście zrozumieli system “lajków”. Tak naprawdę znacie go – chociażby właśnie z Facebooka, przez którego mnie czytacie. Tutaj jednak nie łapkuje się postów, filmików czy muzy. Death Stranding posiada specyficzny system multiplayer – gracz może stawiać różne struktury oraz oznaczenia, które pozostają w świecie gry. To co jednak jest ciekawe, to fakt, że wszystko co zostanie pozostawione może pojawić się u innego gracza i w efekcie może pozytywnie wpłynąć na jego rozgrywkę. Jeżeli okaże się, że komuś pomogliśmy – jest spora szansa, że zostawi “lajka”, doceniając twórcę i wskazując innym graczom – “patrzcie! to jest coś z czego warto skorzystać”. Otrzymane “lajki” z kolei wpływają na poziom postaci Sama i mogą wydatnie wspomóc jego poszczególne umiejętności. W karcie gracza również odnotowane jest, ile łapek dostał od innych graczy, co przekłada się na obraz gościa, na którym można polegać. Warto więc je otrzymywać.

Pewnego więc razu, w trzecim Epizodzie gry, poświęciłem naprawdę dużo czasu na coś, o czym nie pomyślałbym, że może mnie to wciągnąć. Bo oto pojawiła się szansa odbudowania autostrady, która w wyniku eksplozji, dzielącej ludzi, została zniszczona. Wymagało to transporotowania ogromnej ilości materiałów, na sporych dystansach, w tą i z powrotem. Noszenie surowców na plecach byłoby totalnie niepraktycznie, więc pozwoliłem sobie “pożyczyć” ciężarówkę od MUŁów, czyli frakcji oszalałych kolesi, których jedynym celem stało się agresywne podbieranie paczek innym i zbieranie ich w swoich składzikach. Potem, przez dobre trzy godziny woziłem na niej cenne materiały, dzięki którym mogłem odbudowywać kolejne fragmenty autostrady. W pewnym sensie byłem jak w transie – gdy tylko odbudowałem dany fragment, dostawałem informację, że inni gracze skrzętnie z niego korzystają i rozdają za to wspomniane “lajki”. Napędzało mnie to, poczułem misję. A kiedy udało mi się odbudować cały odcinek… poczułem ogromną satysfakcję. Wydatnie pomogło to mnie, ale też innym, którzy zdecydowali się zagrać w tę grę.

Rozumiecie? Takich misji “kurierskich” w innych grach jest napęczki i są zazwyczaj potwornie nużące. W Death Stranding? Sam siebie zachęciłem do zrobienia tego i sprawiało mi to ogromną frajdę. Chociaż, tak naprawdę, robić tego wcale nie musiałem. A nagrodą były w teorii jakieś głupie “lajki”, ale w praktyce – wdzięczność innych.

Właśnie dlatego uważam, że Death Stranding to gra wyjątkowa. Jest tu dużo rzeczy i elementów, które można już skądś kojarzyć. Ale Kojima wziął je, przerobił według własnej wizji i podał jak coś zupełnie nowego, rewolucyjnego. Geniusz, prawdziwy geniusz.

A screen mojego autorstwa. Możecie na nim zobaczyć fragment mojej pracy. I piękny krajobraz.

Tomasz Mendyka
Author: Tomasz Mendyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. więcej informacji.

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij