fbpx

Landovsky – Granie i Tekstowanie odc. VI

Activision przez ostatnie kilka dni pozwoliło posiadaczom konsol PlayStation 4 potestować nadchodzące Call of Duty – w wersji alfa oczywiście. Postanowiłem więc sam sprawdzić, jak najnowsza część tej serii prezentuje się na ten moment. I mogę powiedzieć, że moje wrażenia są bardzo na plus.

Dostępne były trzy mapy i jeden tryb rozgrywki, czyli prezentowany na pierwszych gameplayach tryb “Gunfight”. I akurat on wypadł tak sobie – starcia 2v2 mają swój urok, to fakt, ale nie sądzę, że po premierze pełnej wersji będzie się cieszył jakąś szczególną popularnością. Więcej emocji wzbudza obecnie opcja zabawy dla 64 graczy, która już zaprezentowana została na trailerze. Mówi się nawet, że Infinity Ward testuje możliwość podbicia tej liczby dwukrotnie… Co z tego wyjdzie, najpewniej przekonamy wstępnie się w becie, bo zakładam, że będzie to obiekt drugiej fazy testów.

Dobra, to jak wygląda sama rozgrywka? No i tutaj mogę się trochę porozpływać. Nowy silnik, mimo iż oparty o ten poprzedni, naprawdę mocno daje o sobie znać i wypada naprawdę świetnie. Gunplay jest po prostu zajebisty – czuć ciężar broni, czuć odrzut (chodź nie przesadnie realistyczny) i, to co najważniejsze, czuć każdy pocisk trafiający w przeciwnika. Ruchy postaci są też znacznie bardziej ociężałe, przez co moim zdaniem w końcu pojawia się wrażenie, że sterujemy normalnym żołnierzem, nie posiadającym nadludzkiej prędkości i będącego na dodatek pod wpływem amfetaminy.

Nowy silnik, to także znacznie wyższy poziom grafiki -. Idzie to zresztą w parze ze świetnym udźwiękowieniem (odgłos informujący o zaliczonym strzale w głowie to miód na uszy). A zakładając, że to dopiero alfa, można się spodziewać jeszcze postępu w tych dwóch aspektach.

Całość zapowiada się więc na ten moment bardzo smacznie. Alfa mnie przekonała, żeby nadchodzące Modern Warfare wcielić już w dniu premiery do swojej kolekcji gier. A ci, którzy mają wątpliwości, będą mieli jeszcze okazję wyrobić sobie lub zmienić własne zdanie przy okazji bety.

Wątpliwości na pewno nie można mieć jednak w jednej sprawie – Call of Duty: Modern Warfare 2019 będzie rewolucją dla tej serii, o którą fani prosili już do lat.

————————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Przy okazji testów alfa Call of Duty: Modern Warfare napisałem kilka ciepłych słów na temat tej nadchodzącej produkcji (ten wpis linkuje również poniżej). Teraz po becie tejże produkcji mogę też w końcu napisać kilka słów na temat Ground War, czyli pierwszego trybu w historii serii, który zaoferuje starcia dla 64 graczy. Potraktujcie to jako kontynuację, bo tutaj już nie będę wspominał o odbiorze samej rozgrywki.

No więc tak… w przypadku Ground War daleki jestem od zachwytów. Ta opcja zabawy, jak zwrócono mi uwagę, to taka większa forma dominacji. I okej, sam zamysł rozumiem.

Muszę się jednak przyczepić do kilku rzeczy. Przede wszystkim – na udostępnionej mapie panował zwyczajny chaos. Nie był obecny żaden team play, to po prostu jedna wielka napieprzanka, która nijak nie pasuje w moim odczuciu do skali.

Słabo wypadają pojazdy. Bo tak naprawdę, mimo tego, że są quady i helikoptery, jedynym pojazdem bojowym jest pojazd opancerzony z działkiem dużego kalibru. Tylko, że mimo możliwości zdobycia nim masy fragów, sama zabawa tym APC nie sprawia żadnej satysfakcji. Nie czuć kopa działka, odgłosy wystrzałów są słabiutkie, a do tego nijak nie idzie terenować nawet najmniejszych przeszkód, przez co bardzo łatwo się zablokować. Pomijam już fakt, że nie ma animacji wsiadania do pojazdu i braknie możliwości drużynowego operowania tą maszyną. Na tle konkurencji wypada to blado.

Nie rozumiem też, dlaczego wzorem poprzednich odsłon serii utrzynano wysoki poziom obrażeń w karabinach snajperskich. Mogło się to sprawdzać na małych mapach, bo kosztem posiadania tego typu broni, była praktycznie totalna bezbronność w bliskich starciach. Na dużej mapie z kolei, bawiąc się w snajpera można sobie fragować z dobrej pozycji do bólu, przy ciągłym trzymaniu wroga na dystans. Niezbędny będzie tutaj balans, w moim odczuciu, inaczej zabawa w tym trybie dla wielu będzie mogła szybko przerodzić się we frustrację.

Mówiąc krótko – nawet tak krytykowany Battlefield V znacznie lepiej i zgrabniej radzi sobie z dużą skalą. Nowe Modern Warfare nie będzie tutaj raczej żadną konkurencją.

Muszę natomiast bardzo pochwalić tryby zabawy dla 20 graczy. Dominacja i Headquaters (nie tłumaczę tej nazwy, bo dam się tutaj wykazać samym tłumaczom) w tej wersji zapowiadają się jako ciekawa alternatywa dla tych, którzy dosyć mają starć 6v6 i szukali czegoś chociaż trochę większego. W tych dwóch wariantach rozgrywki bawiłem się już bardzo dobrze i to raczej będzie tryb, który katował będę po premierze.

… bo z zakupu pełnej wersji nie zrezygnowałem. Wciąż bardzo wiele obiecuję sobie po nowej kampanii, która mam nadzieję, zbalansuje shock valiue i ciekawą, wartościową treść. No i po tym co już miałem okazję sam przetestować, na pewno wejdę na sieciowy front. Być może nawet Ground War dam kolejną szansę?

Dalej podtrzymuje więc, że to będzie w moim odczuciu ta rewolucja, której Call of Duty potrzebowało. Bardzo mocno trzymam więc kciuki za sukces Modern Warfare i czekam do premiery, która już naprawdę lada moment.

 

Gaming Arena
Author: Gaming Arena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. więcej informacji.

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij