fbpx

Landovsky – Granie i Tekstowanie odc. VII

Mieliście kiedyś tak, że… naprawdę ciężko było wam ocenić grę, na którą poświęciliście swój czas? Może się to w końcu wydawać dziwne, bo tego typu rozrywka ma to do siebie, że albo Cię wciągnie, albo odepchnie. No i bardzo często tak jest – nie spędza się czasu przy czymś, co Cię nie jest w stanie zaciekawić. A jednak, ja mam teraz tego typu problem. Wszystko za sprawą GreedFall.

Produkcja studia Spiders zainteresowała mnie jakoś na miesiąc przed swoją premierą. Trailery zdawały się przedstawiać nieco staroszkolny RPG, który proponować miał ciekawy świat, intrygujący system walki i kłaść duży nacisk na polityczne relacje z frakcjami, możliwymi do napotkania w świecie gry. Mówiąc krótko – zapowiedzi mnie kupiły. Dodatkowym atutem okazała się też zresztą cena, która na premierę wynosiła 199 złotych, toteż w dniu debiutu (10 września) pudełko z płytą było już w moich rękach.

Trochę już pograłem, praktycznie równy miesiąc i muszę przyznać, że tak nierównej gry nie widziałem od dawna. Fabuła, która skupia się wokół poszukiwań lekarstwa na tajemniczą chorobę, potrafi wciągnąć, jednak miewała takie przestoje, że momentami poznawanie historii stawało się strasznie męczące. System walki, mimo tego, że zgrabnie operuje między czasem rzeczywistym, a taktyczną pauzą, po dłuższym czasie staje się już wyjątkowo nużący i wtórny. Podróżowanie też do pewnego momentu było bardzo przyjemne (pięknie zaprojektowane krajobrazy!), ale gdy gra zaczęła wymuszać do bólu bezczelny backtracking, oglądanie tych samych fragmentów map wywoływało raczej ziewanie. Najbardziej chyba jednak zawiódł mnie system frakcji i budowania relacji z towarzyszami, bo tutaj tak naprawdę nie trzeba się w ogóle gimnastykować, aby żyć ze wszystkimi bardzo dobrze. Powiem wręcz, że żeby narobić sobie wrogów, to trzeba się już bardzo mocno postarać. Nie wspomnę już o animacjach, bo po wymianie pierwszych linii dialogowych widać, że akurat w ten element twórcy włożyli najmniej wysiłku.

Uczciwie muszę przyznać, że są dla mnie trzy nieskazitelnie czyste elementy. Pierwszy to zadania poboczne – mają charakter, poruszają ciekawe wątki i akurat w ich przypadku ciężko mieć jakieś zarzuty w kwestii tempa. Druga sprawa, to możliwości rozwojowe dla postaci. Rozwój opiera się o trzy zakładki, które – najprościej mówiąc – pozwalają na osobną personalizację stylu walki, specjalnych umiejętności i szczegółowych cech bojowych (rozwijanie konkretnych otwiera perspektywy na nowe rodzaje pancerza i uzbrojenia). Jest na bogato, jest dużo możliwości i fani swobody w tej materii poczują się jak w domu. Ostatnia rzecz, to wspaniała wręcz ścieżka dźwiękowa, potęgująca wrażenie uczestniczenia w dużej przygodzie na nieznanej wyspie.

I oto cały obraz GreedFall – gry, która momentami chwyta w swoje szpony i nie chce Cię z nich wypuścić, ale momentalnie potrafi też stać się tak odpychająca, jak przesadnie wybotoksowane “kacze” usta. Nie wiem czy umiem polecić tę produkcję, a z drugiej strony… nie żałuję wydanych pieniędzy. Myślę, że to tytuł głównie dla tych, do których trafiała formuła pierwszego Dragon Age’a albo osób mających ogromną ochotę na przygodę w sosie RPG. Gdy cena zejdzie do połowy, zdecydowanie warto dać szansę.

Tomasz Mendyka
Author: Tomasz Mendyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. więcej informacji.

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij